Suzuki Jimny...
Pozwolę sobie na mały komentarz ponieważ czytałem i słyszałem różne sądy na jego temat. Najlepsze to chyba stwierdzenie jednego z dziennikarzy, że Jimny ma nowe zawieszenie na "resorach"!!! (chyba nie zna się na autach i nie zagląda pod karoserie).
W moim przekonaniu auto z 4wd powinno się oglądać najpierw od spodu a co w środku
to raczej nie pomoże wydostać się z jakiejś dziury czy błota choć też ma ale
mniejsze znaczenie. W ostatnim Off-roadzie w artykule o Rav4 2wd wyczytałem wspaniałe
zdanie : "Panie gdzie tam po trawie jeździć takim autem. Jeszcze się
ubrudzi!". Niestety niejeden posiadacz auta z 4wd tak rozumuje.
Wracając do Jimny'ego. Przy kupnie podszedłem do niego bardzo sceptycznie - małe to i
takie nieporadne, na pewno awaryjne, pełno plastików i elektrycznych bzdur. Poprzednio
mieliśmy Nissana Terrano II 2,7Tdi Wagon, a jeszcze wcześniej Nissana Patrola 2,8TD 3
drzwi, a na samym początku terenówek - Łade Nive.
Ze względu na to, że nam się nie przelewało były do wyboru: Kia Sportage, lub Suzuki
Jimny. Dla mnie możliwość była jedna, ale ojciec ciągle mówił, że Kia większa,
bardziej komfortowa... Na szczęście sztywne mosty, tanie części i koszty eksploatacji
zwyciężyły.
Trudno było się przyzwyczaić do tak małego autka (4 osoby + pies). Mamy niemiecką
przyczepkę Takraf i jakoś się mieścimy. 1,3l 16v i 80KM radzi sobie całkiem dobrze z
tym wszystkim jadąc 2 razy w roku nad Bałtyk. 6,9l do 8,5l na 100 km jest zupełnie
zadawalające.
Teraz najważniejsze,
Ponieważ mój ojciec jest myśliwym, Jimny musi go podwieźć pod każdą ambonę, lub
stanowisko w różnych niedostępnych zakamarkach lasu (Obw. Łowiecki 7000ha - Bory
Tucholskie; Beskidy - trochę mniej). Aby mógł sprostać temu zadaniu producent
wyposażył go w dołączalny napęd przedniego mostu (do 100km/h) i reduktor (trzeba się
zatrzymać) oraz automatyczne pneumatyczne piasty przednie. Brak międzymostowego
mechanizmu różnicowego czyli mosty spięte na "sztywno" i krótka jedynka
dają nieprawdopodobne możliwości. Do tego sprężyny śrubowe umożliwiają niezły
wykrzyż osi. Seryjnie auto ma letnie Bridgeston'y Dueler H/T 205/70R15, a zimą używamy
Mastercraft Glacier-Grip o takim samym wymiarze. 40cm śniegu, 4 osoby w środku i pod stromą górę to normalka dla naszego
Suzuki. Musi temu podołać, bo często jeździmy na narty w rożne dziwne miejsca. Nie
wspominam o szybkiej jeździe w mieście na kilkucentymetrowej warstwie śniegu (rano jak
jeszcze nie posolą i odgarną) bo to niesamowita frajda nie tylko w tym ale i innym
samochodzie z 4wd.
W mieście ogromne lusterka pozwalają na parkowanie co do centymetra, bo obejmują
część tylnego koła, a 3,5m długości umożliwia wciśnięcie auta w każdą
"dziurę" nie tylko w mieście ale i w terenie. Przy 2500 do 4000 obr/min
czujemy się jak w dynamicznej osobówce (jeżeli pamiętamy, że jedziemy terenówką).
Wspomaganie jest nieodzowne ale elektryczne szyby i lusterka trochę mnie denerwują.
Jeździmy Jimny'm w terenie nie bardzo trudnym (żadne metrowe brody, bagna, czy inne extremy). Zderzaki i boki są z plastiku i mogłyby poodpadać. Niemniej jednak dość duży prześwit, krótkie kąty natarcia i zejścia oraz duży kąt rampowy (32o) pozwalają na dojazd tam gdzie nie wjedzie np: Renault Scenic RX4, Honda HR-V i CR-V, Volvo Cross Country, Audi Allroad, Mercedes ML, Toyota Rav4 i wiele innych pseudoterenówek ,do których Jimny niesłusznie jest zaliczany (należy oceniać to, co w środku i to co potrafi a nie jaki ma kolor, czy ma klimatyzację i ile ma na liczniku).
Do tematu podszedłem znając bardzo dobrze inne rozwiązania 4wd i możliwości samochodów (jestem na każdej imprezie off-roadowej w okolicach Bielska-Bialej) , które i tak są zależne od opon i kierowców. Jimny'm jeżdżę już ponad rok i spełnia on moje oczekiwania w 100% jeżeli chodzi o możliwości w terenie i koszty eksploatacji. Najlepiej określił go mój ojciec mówiąc: "To małe autko jest bardzo dzielne i stara się".
To tyle o moim Jimny'm,
Osobiście znam trzech posiadaczy tych małych terenówek: zastępca nadleśniczego
Leśnictwa Bytów- bordowy Jimny, który służy mu wiernie o każdej porze roku i w
każdych warunkach. W Bielsku jest oprócz mojego, bordowy Jimny- jeździ nim jakiś
lekarz, czy dentysta ale też nie narzeka. Ostatni to profesor z Technische Universitat in
Wien. Ma niebieskiego Jimny'ego i zgadza się z moim zdaniem o nim. Ma też Wranglera TJ
4.0 sport i Land Rovera III i nie jeździ nimi nie tylko po Wiedniu ale i po rożnych
ciężkich terenach. Ostatnio widziałem czarnego, lub zielonego Jimny'ego na
przedmieściach Bielska, ale posiadaczy tych autek w Polsce można chyba policzyć na
palcach obu rąk (możnaby założyć klub Suzuki Jimny).
Mój "esej", w którym tak faworyzuję akurat ten model Suzuki (wiadomo - każdy chwali swoje) jest oparty na faktycznych doświadczeniach z tym autkiem. Samurai bije go na łeb brakiem plastików możliwością liftu i prostszą konstrukcją, Vitara jest bardziej zorientowana na asfalt, a Grand Vitara to właściwie tylko "pożeracz szos", nowy Suzuki Ignis 4x4 też raczej na asfalt. Jeep, Land i Range, Mercedes, stary Nissan i inne to całkiem inna kategoria i osobny temat.
![]() Jimny w zimie na 750 m.n.p.m. - Brenna (Na S od Szczyrku), Kotarz |
![]() Typowa sytuacja podczas dojazdu do ambony |
![]() Jimny w Borach Tucholskich |
|
![]() Japońska policja? (copyright "INITIAL-J japan") |