O dyferencjałach w Suzuki i
blokadach mostów słów kilka...
Mechanizm różnicowy - powszechnie wiadomo, iż "zewnętrzne" koło samochodu na zakręcie powinno obracać się na tyle szybciej, aby nadrobić różnicę w długości drogi o różnych promieniach. Jest to możliwe dzięki zespołowi tzw. satelitów, które dystrybuują moment obrotowy pomiędzy koła.
Chwała temu, kto wpadł na ten pomysł, ale co dla terenowego samochodu oznacza otwarty mechanizm różnicowy? Więc wyobraźmy sobie wykrzyżowane osie - powiedzmy lewe przednie oraz prawe tylne koło na ziemi,a dwa pozostałe w powietrzu. Niestety oznacza to zwykle unieruchomiony pojazd, gdyż moment będzie wówczas przenoszony jedynie na uniesione koła, które mieszać będą jedynie powietrze. Aby pokonać to skądinąd pozytywne zachowanie mechanizmu różnicowego, należy zaopatrzyć się w most z tzw. blokadą która spowoduje, że obie półośki będą kręcić się jednocześnie. Znane mi rozwiązania do Suzuki SJ414/SJ413/Samurai opiszę w kilku zdaniach poniżej.
Manualnie załączane blokady tylnego mostu
Niektóre modele Suzuki są fabrycznie
wyposażoną blokadę tylnego mostu. Jest ona załączana manualnie poprzez dźwigienkę
wewnątrz kabiny. Dźwignia ta, poprzez linkę, porusza przesuwkę na jednej z półosiek,
która zazębia z obudową kosza satelitów:
W/g mnie mosty z takim mechanizmem posiadają jedynie niektóre modele SJ410 oraz SJ413. W tzw. "szerokich mostach" w Suzuki Samurai rozwiązanie to nie jest spotykane. Identycznie rozwiązana jest blokada tylnego mostu w Suzuki LJ i za pewne SJ410, gdyż główki mostów mają identyczne.
Podobne urządzenie, działające na tych samych zasadach wykonała brytyjska firma KAM Differentials Ltd. Jej produkt może być zainstalowany do dowolnego mostu Suzuki dzięki półośce z wieloklinem, który współpracuje z przesuwką. Instalacja nie jest jednak zbyt prosta i wymaga precyzyjnego spawania:
Blokady automatyczne
Blokada automatyczna wymaga demontażu tzw. satelitów z dyferencjału, a w ich miejsce montażu złożenia sprzęgieł jednokierunkowych w postaci sprzęgieł kłowych, reagujących na różnice prędkości. Wykonane są one najczęściej w postaci dwóch cienkich walców z zestawem zębów, które pasują do zębatki koła koronowego czyli elementu, w który wchodzi wieloklin półosi, a który współpracuje z czterema satelitkami. Na prawym zdjęciu widać zainstalowany walec oraz pasującą do niego koronkę:
Możliwa jest również wersja zastępująca koronki odpowiednim elementem, który stanowi "dopełnienie" zębów na walcach (ang. with side couplers/gears):
W obu przypadkach dwa walce są zamontowane na sprężynkach pomiędzy nimi, co powoduje że mogą się do siebie dosunąć, zwalniając w ten sposób półoś (stan odblokowania), która kręci się szybciej. W stanie jazdy na wprost układ jest zablokowany. Do odblokowania zewnętrznej półosi w zakręcie wymagane jest ok. 1/4 obrotu obu półosiek na wprost, aby układ zareagował na zmianę prędkości.
Pomimo niemal identycznej konstrukcji, swoich zwolenników mają
rozwiązania firm Powertrax (LockRight locker) oraz Tracktech (Detroit EZ locker).
Tego typu blokady można montować do obu mostów, ale w przypadku przedniego
dyferencjału niezbędne wydaje się być wspomaganie kierownicy.
Blokada taka wymaga wymiany fabrycznej obudowy satelitów wraz z jej zawartością na kompletny dyferencjał. Powoduje to, że rozwiązanie wydaje jest najdroższe wśród omawianych, choć oferuje w zamian elegancką metodę załączania blokady z wewnątrz kabiny w przypadku, gdy tego rzeczywiście potrzebujemy. W innych momentach (np: jazda po drogach twardych) dyferencjał zachowuje się jak klasyczny egzemplarz:
Do działania Air Lockera niezbędny jest niewielki kompresor, z którego sprężone powietrze załącza blokadę:
AirLocker'a można montować do obu mechanizmów różnicowych, lecz również tu należy chyba pomyśleć o wspomaganiu kierownicy w przypadku przedniego dyferencjału.
Z ograniczonym poślizgiem (Limited Slip)
Jedynym znanym mi rozwiązaniem blokady z ograniczonym poślizgiem do Suzuki jest mechanizm dostępny w firmie Calmini. Można go zamontować jedynie do tylnego mostu i może on być kompromisem dla tych, którzy chcą zyskać na trakcji w terenie, a nie chcą odczuwać wpływu blokady w czasie jazdy po nawierzchniach asfaltowych. Mechanizm Calmini jest kompletnym zamiennikiem kosza satelitów, wiec można go również rozważyć zamiast kosztownego remontu dyferencjału (luzy obwodowe na satelitach i zużyte koronki).
Obecnie nie są mi znane inne mechanizmy z ograniczonym poślizgiem do Suzuki. Nie wiem też, czy mechanizm Calmini wykorzystuje zestaw płytek ciernych wewnątrz dyfra i efekt wzrostu współczynnika tarcia wraz ze wzrostem różnicy prędkości obrotowej sąsiednich sekcji tych płytek.
CENY orientacyjne:
EZ Lock (without side/coupler gears) 200$
EZ Lock (includes side/coupler gears) 300$
LockRight (without side/coupler gears) 200$
LockRight (includes side/coupler gears) 300$
LockRight SJ410/LJ80 225$
Calmini Limited Slip (Samurai/Sj413/410 rear axle only) 400$
KAM Differentials Ltd
(cable operated) 475GBP
ARB Air Locker 600$ + kompresor 200$
Moja blokada:
Osobiście posiadam blokadę LockRight w tylnym moście mojego Samurai'a. Ponieważ
dużo jeżdzę po drogach asfaltowych, szczególnie w mieście musiałem się do niej
nieco przyzwyczaić. Po pierwsze auto przypomina nieco taczkę, która chce jechać na
wprost bardziej chętnie, niż bez blokady. Po drugie nie wolno odpuszczać gazu w trakcie
pokonywania ciasnych łuków i zakrętów, gdyż blokada zacznie się na przemian
rozblokowywać i blokować, co objawi się szarpaniem i nieprzyjemnymi, metalicznymi
odgłosami. W czasie jazdy na wprost blokada jest zablokowana i oś jest sztywna. Nie
należy zatem myśleć, że ten dziwny automat załączy się w najbardziej nieoczekiwanym
momencie i pojedziemy wprost w krzaki. Nic się złego nie wydarzy, jeśli będziemy
jeździć ze świadomością posiadania dość niezwykłego mechanizmu. Nie da się tej
świadomości nie utrzymywać, gdyż mechanizm przypomina się dość często. Przy
pokonywaniu łuków na przykład zewnętrzne koło rozblokowuje się, co owocuje cichym,
rytmicznym stukaniem (a raczej cykaniem). Ruszając ze skrzyżowania w bok mechanizm
pozostaje zablokowany i nie dajemy mu szans na spokojny obrót zewnętrznego koła bez
naprężeń. W efekcie skręcamy na sztywnej osi, a opony z cicha popiskują.
Największa moją zagwozdką pozostaje jednak duży luz pomiędzy wałem, a półośkami.
Jest on niestety konieczny do działania blokady, gdyż bez niego oś pozostanie sztywna
niemal przez cały czas, nie chcąc się odblokowywać na zakrętach. Próby kasowania
tegoż luzu skończyły się niepowodzeniem i jest to zabawa ciężka i monotonna.
Zupełnie odmiennych od powyższych narzekań efektów można doświadczyć w terenie. Te
małe i śmieszne urządzonko po prostu działa. Amerykanie zwykli mówić, że z blokadą
czy bez i tak nasze auto stanie w błocie. Tyle, że blokada pozwoli dojechać nieco
dalej. Producenci natomiast reklamują swoje produkty ostrzeżeniem, że blokada pozwoli
wjechać tam dokąd jeszcze nie wjechaliście, problemem może być jednak droga powrotna.
Ganeralnie blokada (szczególnie tylnego mostu) pomaga bardzo przy podjazdach,
"napadaniu" błota, a nawet szybkich i krętych OS'ach, gdyż zarzuca tyłem. W
terenie trzeba ją mieć!
Powyższe napisałem dlatego, żeby każdy mógł odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w
jego przypadku ten prosty w działaniu i relatywnie tani mechanizm będzie mu raczej
przeszkadzał, czy pomoże. Jadąc po asfalcie nie zawsze jestem z niego zadowolony, ale
przynajmniej mogę z dumą wytłumaczyć posiadaczowi normalnego auta, co też mam w
moście. W terenie natomiast nawet najdrobniejsze wątpliwości znikają natychmiast...
Daniel Stachurski
06.2000
Leszek Kopyto o swoich doświadczeniach z blokadami automatycznymi:
![]()