
Stronę tą przygotowaliśmy wspólnie z moimi znajomymi -
posiadaczami instalacji LPG w Suzuki
W zasadzie to do dziś zastanawiam się, czemu zwlekałem z założeniem
instalacji LPG do mojego samochodu. Podśmiewałem się z mojego kolegi, którego auto
czasem "podśmiardywało" czymś innym od zapachu etyliny. Dopiero
"czynniki ekonomiczne" dały mi do myślenia. Szybko przeliczylem, że
wydawałem rocznie blisko 10000pln na benzynę. Wiedziałem tez, że w najbliższym czasie
będę dużo jeżdził po mieście, no i pojawił mi się pod maską silnik 1.6, który
"zasysał" z baku nieco więcej niż 1.3. Szybko zatem postanowiłem, ze muszę
zainwestować w instalację gazową, której koszt zwróci się w kilka miesięcy!
Ponieważ mam zamontowany gażnik od Poloneza, instalacja LPG należy do najprostszych, a
kosztowała z montażem okolo1500pln.
Oczywiście na samym początku moich rozważań pojawił się szereg niedogodności
związanych z zasilaniem silnika gazem. Największą wadą instalacji jest chyba zbiornik,
którego wielkość i niezbyt korzystny kształt walca zabiera mi sporą część
przestrzeni i tak małego samochodu. Ponieważ w zasadzie nie używałem tylnego
siedzenia, zrezygnowałem z niego bardzo szybko. Pozostawało jedynie wybrać wielkość
zbiornika. Generalna zasada jak uważam (to usłyszałem wtedy od wspomnianego kolegi), to
"im większy, tym lepszy"... Udałem się zatem do firmy sprzedającej elementy
instalacji LPG, aby przymierzyć kilka odpowiednich modeli o pojemności co najmniej 50L.
W zamyśle zbiornik miał zostać zainstalowany w poprzek auta, tuż za przednimi
siedzeniami. Wybór spowodowany był głównie zamkniętym nadwoziem mojego pojazdu.
Wydaje mi się, że jest to dobre miejsce, gdy chcemy mieć łatwy dostęp do przestrzeni
bagażowej od tyłu auta. Brałem tu również pod uwagę lepsze wyważenie samochodu w
porównaniu z umieszczeniem go w innej pozycji (w ten sposob ciężar rozkłada się
najlepiej pomiędzy obie osie). Inni znani mi w owym czasie posiadacze instalacji LPG w
Suzuki decydowali się raczej na umieszczenie zbiornika w poprzek, ale tuż przy krawędzi
tylnej klapy. Znam kilka tak rozwiązanych instalacji, w tym dwie z butla o
pojemności 48L, gdzie "na styk" umieszczono tylna kanapę. W moim Suzuki
wylądował w końcu zbiornik 60L umieszczony tak, jak na zdjęciu:


Być może największą moją obawę przez założeniem instalacji LPG
budziło we mnie pytanie o większe zużycie silnika w porównaniu z zasilaniem benzyną.
Taka opinia została ukształtowana w epoce Fiatów i Polonezów ze starymi silnikami,
które zasilane gazem niszczyły się szybciej. Obecnie zaryzykowałbym chyba
stwierdzenie, że na silniki Suzuki nie ma to specjalnego wpływu, a opieram sie na
faktach - własnych i cudzych doświadczeniach z przejechanych tysięcy kilometrów bez
benzyny. Według mnie, gaz może mieć tylko gorszy wpływ na chłodzenie gniazd
zaworowych (za pewne ciecz odparowując odbiera część energii cieplnej i lepiej
chłodzi zawory), stąd też zalecana jest częstsza kontrola luzów zaworowych, o które
tak, czy owak warto dbać!
Pytanie, które często pojawia sie w mailach do mnie na temat instalacji LPG to utrata
mocy. Otóż dość trudno mi na nie odpowiedzieć, gdyż są to subtelne i subiektywne
odczucia kierowców. W podobnym czasie w moim Suzuki pojawiła się instalacja i
wspomniany już silnik 1.6, stąd spadku mocy nie stwierdziłem. Od innych użytkowników
LPG wiem jednak, że spadek mocy można zauważyć chyba jedynie przy maksymalnych
prędkościach. Również "tnąc OS na benzynie" silnik 1.3 ma większe chęci.
Gaz ma większą liczbę oktanową od benzyny i samochod może stwarzać w normalnych
wrunkach wrażenie żwawszego i bardziej elastycznego. Raczej trudno taki silnik
zadławić np: ruszając - silnik zgasłby na benzynie, wiec początkowo kilkakrotnie
używałem rozrusznika na skrzyżowaniu, gdy silnik nadal pracował po chwilowym
zdławieniu. W gaźniku przy LPG w istotna rolę odgrywają jedynie przepustnice
(nie używane są żadne dysze niezbędne dla benzyny), więc może on być nawet w
kiepskim stanie i stwarzać problemy przy etylinie (dławić się, zalewać, itp.), a na
gazie radzić sobie bardzo dobrze. Reasumując auto nie dławi się, silnik nie gaśnie i
nie robi niczego, co typowe dla złych zachowań przy zasilaniu benzyną.
Jak juz wspomniałem powyżej moje autko zapomniało juz co to jest benzyna (na dowód
tego muszę przyznać, że od dłużego czasu nie mam w samochodzie zbiornika
paliwa). Dobrą zasadą jest uruchamiać silnik na benzynie tak, aby po jego rozgrzaniu
przełączyć zasilanie na gaz, dla ktorego parowania niezbedna jest rozgrzane chlodziwo.
Szczególnie istotne moze sie to okazać w zimie. Ponieważ nie stosuję sie do powyższej
zasady i "odpalam" na LPG, zdażyło mi się że ciecz chłodząca niemal
zamarzła w przewodach do parownika (odparowywanie to proces odbierania energii, w tym
przypadku cieplnej). Bez zbiornika na benzynę musiałem czekać na cieplejsze dni, żeby
uruchomić silnik. Przejechanie się na benzynie może mieć jeszcze inną istotna
korzyść. Otóż zasilając silnik gazem stwierdzam jego niechęć do benzyny,
objawiającą się prychaniem i kopceniem tak, jakby mieszanka była bardzo bogata.
Odwrócenie tego stanu wymaga czyszczenia i regulacji gaźnika, co może być kłopotliwe
i kosztowne. Mikser LPG zmniejsza tez przekrój dolotu do gaźnika (szczególnie gdy
zamontowany jest w przewodzie doprowadzającym powietrze od filtra - w postaci krążka z
wydrążonymi dziurkami), przez co mniej powietrza może dostawać się do komory
spalania.
Koniecznie przeczytaj też bardzo ciekawy tekst o LPG (85kB) autorstwa Piotra
Kubika! oraz opis instalacji LPG w Suzuki
LJ80 autorstwa Jerzego
Zarównego ![]()